Gawrysiak za trzy punkty, Wisła wygrywa w Łęcznej - relacja
| 2010-09-14 16:37:59 | autor: PP / KD | źródło: własne / wislapulawy.pl | « poprzedni news | następny news » |

Wisła Puławy w mocno eksperymentalnym zestawieniu, z Gizą, Nowakiem oraz Orzędowskim na ławce rezerwowych. Rezerwy Górnika z Zagurskasem, Giertlem, Pielachem i Szymankiem w pierwszym składzie. Nietrudno było wskazać faworyta we wtorkowym spotkaniu siódmej kolejki III ligi lubelsko-podkarpackiej, tym bardziej, że zawody rozgrywano na stadionie w Łęcznej.
Jak się później okazało, po raz kolejny zastosowanie znalazła stara boiskowa prawda mówiąca o tym, że "nazwiska nie grają".
fot.kswislapulawy.pl/pilka
Pierwsze minuty wtorkowego pojedynku nie przyniosły klarownych sytuacji. Swoje okazje mieli zarówno gospodarze, po strzale głową Pielacha, jak i przyjezdni, którzy próbowali otworzyć wynik meczu za sprawą Kamoli.
W 28. minucie miejscowi powinni wyjść na prowadzenie. Rzut rożny z prawego narożnika boiska wykonywał Krystian Michalak, a kompletnie niepilnowany na piątym metrze znalazł się Grzegorz Szymanek. Piłka po strzale głową tego ostatniego uderzyła tylko w poprzeczkę. W odpowiedzi chwilę później strzału z dystansu próbował Mateusz Kozieł, lecz piłka przeleciała obok bliższego słupka łęcznian.
W 40. minucie nastąpił pierwszy z dwóch przełomowych momentów spotkania. Odważną akcją popisał się Mateusz Kamola, który zbiegł z prawego skrzydła do środka boiska i - próbując odegrać piłkę do jednego z partnerów - uderzył futbolówką w rękę interweniującego Jacka Tymosiaka. Sędzia bez wahania wskazał na wapno. Egzekutorem jedenastki był Mateusz Gawrysiak, który strzelił w lewy róg bramki Górnika. Pierwsze uderzenie zdołał sparować Jakub Giertl, jednak dobitka była już skuteczna i Wiślacy prowadzili 1:0.
Druga połowa rozpoczęła się od wymarzonej okazji dla gości, zmarnowanej przez Karola Kiedrzynka. W tej sytuacji ponownie refleksem wykazał się golkiper gospodarzy, który skrócił kąt i odbił piłkę na rzut rożny.
Kolejny przełomowy moment nastąpił w 53. minucie. Drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartkę obejrzał Tymosiak i przez ponad pół godziny "Górnicy" grali w dziesiątkę.
Kilka minut później trener Mariusz Sawa wytoczył na plac boju "nacięższe działa" - Gizę, Nowaka oraz Orzędowskiego i wydawało się, że goście nie dadzą wydrzeć sobie zwycięstwa. Nic bardziej mylnego! Od tego momentu do głosu doszli gospodarze, którzy kilkakrotnie nękali puławską obronę i, paradoksalnie, spisywali się znacznie lepiej grając w osłabieniu. Swoich szans próbowali m.in. Michalak oraz Szymanek, jednak linia defensywna gości wraz z bramkarzem Kamilem Beszczyńskim spisywała się bez zarzutu.
Do końcowego gwizdka obraz gry nie uległ zmianie i Wiślacy mogli cieszyć się z awansu na czwarte miejsce w ligowej tabeli.
Górnik II Łęczna 0:1 (0:1) Wisła Puławy
Bramka: Mateusz Gawrysiak 40
Górnik II: Giertl - Pielach, Michalak, Klajda, Tymosiak, Zielony (64 Stachyra), Zaugurskas (75 Raczkiewicz), Jabłoński (64 Bujak), Bodziak (78 Flis), Żuber, Szymanek
Wisła: Beszczyński - Kowalski, Bednaruk, Mróz, Misztal, Gawrysiak, Kozieł (90 Gawda), Mokiejewski (60 Orzędowski), Wójtowicz, Kamola (67 Nowak), Kiedrzynek (60 Giza)
W 40. minucie Gawrysiak nie wykorzystał rzutu karnego (Giertl obronił).
Czerwona kartka: Jacek Tymosiak (Górnik II) w 54. minucie za drugą żółtą kartkę
Sędzia: Mariusz Śledź (OKS Biała Podlaska)
do góry strony | powrót














