Korzystamy z plików cookies zapisujących dane użytkownika. Przeglądając naszą stronę wyrażasz zgodę na ich używanie. Według obecnie obowiązujących przepisów prawa możesz je wyłączyć zmieniając ustawienia przeglądarki. Więcej »
zamknij
Lubelski Wortal Piłkarski
lubgol.pl powiadom znajomego mapa strony RSS A A A Dziś jest Niedziela 24 Wrzesień 2017
wyniki na żywo mobilna wersja portalu

Nawigacja

Rozgrywki

Partnerzy

Lubgol - portal piłkarski

Wyszukiwarka

Newsletter

Aktualny sezon

Sezon 2014/2015

Orłowski: Nie potrafiłem znaleźć wspólnego języka z zawodnikami

2015-04-16 22:20:33 | autor: Karol Głuszek | źródło: własne / fot. Kamil Kmieć « poprzedni news | następny news »


Stal Kraśnik to jedna z najgorszych drużyn na trzecim froncie. Jesienią pod wodzą trenera Tomasza Orłowskiego „niebiesko – żółci” przegrali pięć meczów pod rząd, a sam szkoleniowiec po niespełna pół roku pracy postanowił odejść z klubu. O rezygnacji, słabych relacjach z zawodnikami, planach na przyszłość porozmawialiśmy z byłym już opiekunem kraśniczan.








Tomasz Orłowski odszedł zanim go wyrzucili? Można powiedzieć, że to trener pozbył się klubu, a nie odwrotnie.

Nie, nie było z mojej strony żadnej presji. Oddałem się do dyspozycji zarządu dużo wcześniej. Odejście nie było dla nikogo niespodzianką. Rozstałem się ze Stalą na zasadzie przyjacielskiej. Podaliśmy sobie ręce bez żadnego konfliktu.

Gdybyśmy mieli powiedzieć, jak wyglądało to niespełna pół roku Tomasza Orłowskiego odpowiedzielibyśmy, że po prostu bardzo przeciętnie. Gdzieś po środku dodalibyśmy, iż z małymi przebłyskami, a na sam koniec już tylko nędznie i rozczarowująco.

Praca w Kraśniku to moja jedna z największych porażek w karierze trenerskiej. Pierwszy raz zdarzyło mi się nie znaleźć wspólnego języka z zawodnikami. Wyraźnie brakowało między nami chemii. Trudny zespół do prowadzenia pod względem charakterologicznym. Piłkarze nie zgadzali się z moją filozofią pracy.

Rozumiem, że ciężko pracowało się z tą grupą piłkarzy?

Sama praca nie była ciężka. Natomiast problemem było egzekwowanie mojego planu. Zespół zhierarchizowany, z wąską kadrą. Nie było rywalizacji, a ona wpływa na wiele czynników.

Popracujmy chwilę na faktach. Pod pana wodzą Stal w dwunastu meczach zdobyła pięć punktów: jedna wygrana, dwa remisy i siedem porażek. W dodatku wiosną pięć pod rząd.

Mieliśmy trudny początek rundy, bo graliśmy z zespołami z czołówki. Dwa, że te wyniki były dużo gorsze niż gra. Nie zasługiwaliśmy na wysokie przegrane z Motorem czy Avią.

Wpływ na gorszą postawę miały też kontuzje. Nie było Filipa Drozda, Marcina Matysiaka, a więc dwóch najlepszych zawodników. W piłce trzeba mieć trochę szczęścia, my go nie mieliśmy.

Generalnie te dwie końcówki w lubelskich klubach były dla pana bardzo słabe. Najpierw pogonili pana z Tomasovii, teraz rezygnuje pan z pracy w Kraśniku. Mówię o tym, bo - co by nie mówić – miał pan wyrobioną dobrą recenzję jako trener w naszym regionie.

To ja zbudowałem obecny zespół Tomasovii. Wyciągnąłem ich z totalnej niemocy, z kryzysu, wprowadziłem wychowanków, którzy dawali radę. Jesienią nie poszło nam najlepiej. Zmienił się prezes i zarząd. Było nam nie po drodze. On sam czekał chyba na moje potknięcie. Nie było fair z jego strony, że gdy prowadziłem jeszcze zespół, to za drzwiami czekał już mój następca. Oto mam pretensję. Pokazałem swoją pracą, iż potrafiłem z niczego coś zrobić. Czasem – nawet gdy nie idzie – trzeba człowiekowi zaufać.

U nas najłatwiej zwolnić trenera.

Od lat wiemy, jak to wygląda. Wówczas na słabszą postawę Tomasovii miały wpływ sprawy pozasportowe. Prezes nie dotrzymywał umów odnośnie finansów z zawodnikami. Widzi pan, jak odbiło się to tej zimy. Strajkowali i nie grali meczów kontrolnych. Za mojej kadencji nie było lepiej, ale potrafiłem ich przekonać do tego, aby grać i dać siebie sto procent na boisku.

Umiał pan dotrzeć do tej grupy piłkarzy, co już w Kraśniku się nie udało.

Zdecydowanie. Miałem zawsze dobry kontakt z zawodnikami. Umiałem zadbać o atmosferę w szatni. Ja ich szanowałem, a oni mnie. Grałem w piłkę całe życie, więc znam to od środka. Wtedy, kiedy są problemu organizacyjne, potrafię stanąć murem za chłopakami, co odbija się na moje relacje z działaczami. Nie potrafię pojąć, dlaczego ktoś oszukuje zawodników, a tak było w Tomaszowie.

W Kraśniku było odwrotnie – świetny prezes z zaufaniem do mnie. Twierdził, że moja praca idzie w dobrym kierunku. Miał tu na myśli ogólną grę zespołu, odmłodzenie składu. Niestety wyniki za tym nie poszły. Uznałem, iż ktoś nowy wetknie nowego ducha.

Skruszyłem pewnie hierarchie w zespole, ciężko było to dalej ciągnąć. Zrobiłem to dla dobra Stali. Zależało mi, aby pokazać się tutaj z dobrej strony ze względu na relację i uczciwość działaczy. Po namyśle uznałem, że w zespole trzeba coś zmienić. Piotrek Piechniak może to zrobić.

Rozmawiałem z nim, przekazałem mu swoje opinie na temat zespołu. Piotrek to nowe pokolenie trenerskie. Bardzo ucieszyła mnie ostatnia wygrana z Żółkiewką. To też jakiś procent mojej pracy. Dzisiaj rozmawiałem z prezesem o meczu, mamy nadal dobry kontakt.

Co dalej? Wraca pan do siebie na Podkarpacie?


Jestem w tej chwili w domu w Rzeszowie. Byłem trochę poza nim, muszę odpocząć. Co dalej? Zastanawiam się, mam swoje pomysły na dalsze życie trenerskie. Prawdopodobnie zajmę się pracą z młodzieżą. Jestem już zmęczony trenerką na wyjeździe, choć w piłce trener nigdy nie mówi nigdy.



Tagi: III liga lub.-podkarp.;  Stal Kraśnik;

Dodaj komentarz


Komentarze

2015-04-25 21:44:42
Oświadczam,że twierdzenie przez P.Tomasza Orłowskiego jakoby zbudował zespół Tomasovii,że został zwolniony z innych powodów niż merytoryczne oraz ,że zawodnicy byli oszukiwani są informacjami nieprawwdziwymi.Nieprawdą jest również twierdzenie,że nie było nam po drodze bardzo chcieliśmy stabilnego trenera w szczególności ,że niestabilna była sytuacja finansowa oraz zadłużenie. Również decyzja o rowiązaniu umowy o pracę trenera nie była decyzją pochopną lecz po zasięgnięciu opinii od środowiska trenersko-piłkarskiego a więc ludzi,którzy potrafili merytorycznie ocenić sytuację - Dionizy Hałasa prezes TKS Tomasovia

2015-04-22 12:14:39
Panie trenerze więcej skromności jeżeli PAN COŚ stworzył w Tomasovii z niczego to obraża Pan zawodników których miał Pan do dyspozycji.Proszę sprawdzić nazwiska i jaki postęp zrobili do tyłu za Pana.

2015-04-22 11:35:20


kibic stali2015-04-17 14:24:58
Bardzo słaby trener nie to co Pan Darek M

kibic stali2015-04-17 14:24:19
Bardzo słaby trener nie to co Pan Darek M



do góry strony | powrót
Lubgol - portal piłkarskiLubgol - portal piłkarskiLubgol - portal piłkarskiLubgol - portal piłkarskiLubgol - portal piłkarskiLubgol - portal piłkarskiLubgol - portal piłkarskiLubgol - portal piłkarskiLubgol - portal piłkarskiLubgol - portal piłkarskiLubgol - portal piłkarskiLubgol - portal piłkarskiLubgol - portal piłkarskiLubgol - portal piłkarski