Korzystamy z plików cookies zapisujących dane użytkownika. Przeglądając naszą stronę wyrażasz zgodę na ich używanie. Według obecnie obowiązujących przepisów prawa możesz je wyłączyć zmieniając ustawienia przeglądarki. Więcej »
zamknij
Lubelski Wortal Piłkarski
lubgol.pl powiadom znajomego mapa strony RSS A A A Dziś jest Piątek 23 Czerwiec 2017
wyniki na żywo zgłoś newsa

Nawigacja

Rozgrywki

Partnerzy

Lubgol - portal piłkarski

Wyszukiwarka

Newsletter

Aktualny sezon

Sezon 2014/2015

Patryk Dobrowolski: Grożono mi, że o nauce mogę zapomnieć

2015-02-12 12:24:29 | autor: KG | źródło: własne « poprzedni news | następny news »




Pobyt w Górniku Łęczna, praca z Jurijem Szatałowem, codzienne dojazdy na treningi ze Świdnika, nieuczęszczanie na lekcje, wypożyczenie do Wisły Puławy. O tym wszystkim opowiedział nam nowy zawodnik puławian, Patryk Dobrowolski, który podpisał kontrakt i został graczem „Dumy Powiśla”.

Podróżując z Łęcznej do Puław, miałeś chwilę czasu, aby zastanowić się nad swoim pobytem w Górniku. Tak szczerze – jaki to był dla ciebie okres?


Pozytywny. Dużo dały mi treningi z pierwszym zespołem pod wodzą trenera Szatałowa. Uważam go za bardzo dobrego szkoleniowca. Przychodzę teraz do Wisły i liczę, że przez ten okres rozegram o wiele więcej meczów w seniorskim futbolu.

Jurij Szatałow rzeczywiście zabrania gry wślizgiem?


Zabrania, możesz zagrać wślizgiem w konieczności. W jakiejś ekstremalnej sytuacji.

Stosuje jakieś kary za popełnienie wślizgu?

Grozi palcem (śmiech). Parę razy dostało się Bartkowi Kwietniowi.

Podstawowym problemem w Łęcznej było to, że nie grałeś w pierwszym zespole. Mecze w czwartoligowych rezerwach to znacznie niższa półka. Inny poziom grania.


Dla mnie ten przeskok na drugą ligę jest naprawdę duży. Należy zauważyć, że jest to obecnie liga centralna. Muszę maksymalnie wykorzystać te półtora roku, tutaj w Puławach. Wówczas liczę na powrót do Górnika, już jako piłkarz lepszy i bardziej ukształtowany.

Rozmawiałeś w ogóle z trenerem Szatałowem na temat swojej sytuacji?

Podczas obozu, rok temu, trener powiedział mi, że na mnie liczy. Grałem dość dużo w sparingach, ale w marcu zadzwonili do mnie ze szkoły ze Świdnika, bo dojeżdżałem na treningi codziennie do Łęcznej. W styczniu i lutym nie byłem w ogóle na zajęciach. Był telefon i prosty przekaz – albo się pokażę albo mnie wyrzucą. Byłem w klasie maturalnej, grożono mi, że o nauce mogę zapomnieć. Po rozmowie z trenerem Szatałowem doszliśmy do wniosku, że warto ją dokończyć.

Nie mogłeś kontynuować jej bezpośrednio w Łęcznej?

Na dwa miesiące nie było sensu. Dogadałem się z trenerem, że wrócę do treningów w nowym sezonie. Mało, kto wierzył w awans łęcznian do Ekstraklasy. Gdyby Górnik nie awansował, uważam że dziś dostawałbym szansę w Łęcznej, a do wypożyczenia do Wisły w ogóle by nie doszło.

Trenowałeś w Górniku jako jeden z nielicznych spośród młodych.

Z 1995 roku byłem tylko ja, z 1994 Marcin Świech, który jest dziś na wypożyczeniu w Motorze i to chyba tyle.

Sam chyba liczyłeś na jakąś szansę pokazania się.

Zdecydowanie na taką szansę liczyłem. W treningach i sparingach wyglądałem dobrze. W lutym byłem przemęczony, trener dał mi odpocząć, doszedłem do siebie, ale w pierwszej drużynie nie zagrałem.


Patryk Dobrowolski i Prezes KS Wisła Grzegorz Nowosadzki

Dojazdy cię wymęczyły?

To było dość męczące. Dojeżdżałem tak półtora roku.

Górnik przedstawił ci w ogóle jakąś ścieżkę rozwoju?

Przychodziłem jeszcze za trenera Rzepki. Miałem zacząć od pierwszego zespołu. Za chwilę przyszedł do klubu Jurij Szatałow i od razu zmieniły się cele, a mnie cofnięto do juniorów. Sam trener też nie wiele o mnie wiedział. Grałem w Centralnej Lidze Juniorów, strzeliłem siedem bramek.

Ale w tej Centralnej Lidze Juniorów, jako zespół, wypadliście bardzo słabo.

Nie był to najlepszy sezon, ale jakoś udało mi się tych siedem zdobyć. Dostałem zaproszenie na testy w Legii.

I zagrałeś w sparingu z juniorami Wisły Puławy.

Wówczas dostałem 45. minut, później do Warszawy pojechałem jeszcze raz na trzy dni.

Była opcja pozostania w Legii?

Miałem czekać na telefon z ich strony.

I był taki telefon?

Był później kontakt, ale trener Szatałow dał mi szansę i wybrałem Górnika.

Jak na 19 – latka masz dość rozbudowane CV.

Mogło być lepiej, bo wielu chłopaków w moim wieku ma już za sobą grę w Ekstraklasie. Tutaj, w Puławach, dostałem szansę i chcę ją wykorzystać.

Tutaj twoim plusem jest status młodzieżowca, ale o skład też musisz powalczyć. Nikt go ci za darmo nie da. Jest spora konkurencja w środku pola.

Rywalizacja podnosi poziom sportowy. Jeśli będę się jej bał na poziomie drugiej ligi, to nie mam czego szukać w wyżej. Wisła będzie moim pierwszym seniorskim klubem, w którym będę mógł zaistnieć. W Łęcznej dużo się uczyłem. Sporo wyniosłem od Tomka Nowaka, którego uważam za jednego z lepszych środkowych pomocników w Ekstraklasie. Prezes Kapelko liczy, że tutaj okrzepnę, będę grał więcej i wrócę do Górnika.

Łęczna nie robiła ci żadnych problemów z wypożyczeniem?

Absolutnie. Nie było żadnych problemów.

W Łęcznej trener zza wschodniej granicy, w Puławach również. Jak zapatrujesz się na współpracę z Bohdanem Bławackim?

Po miesiącu ciężko tak powiedzieć coś więcej o jego warsztacie. Ale to co rzuca się w oczy, to gra do przodu. On wymaga – zwłaszcza od środkowych pomocników – aby każde podanie kierowane było do przodu. To fajna cecha dla rozgrywających. Jeśli się tego nauczę, zyskam tylko jako piłkarz.



Tagi: Ekstraklasa;  Górnik Łęczna;  II liga;  Transfery;  Wisła Puławy;


do góry strony | powrót
Lubgol - portal piłkarskiLubgol - portal piłkarskiLubgol - portal piłkarskiLubgol - portal piłkarskiLubgol - portal piłkarskiLubgol - portal piłkarskiLubgol - portal piłkarskiLubgol - portal piłkarskiLubgol - portal piłkarskiLubgol - portal piłkarskiLubgol - portal piłkarskiLubgol - portal piłkarskiLubgol - portal piłkarskiLubgol - portal piłkarski